brak produktów
Blondynka do meza:
- Jakos wyjatkowo glupio dzis wygladam.
- Alez skad kochanie, wygladasz tak jak zwykle - pociesza ja maz.
Powodz w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludnosci. Wojsko puka do kaplicy:
- Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi!
- Nigdzie nie ide, wierze w Opatrznosc Boska.
Po trzech godzinach ksiadz siedzi na ostatnim pietrze parafii. Podplywaja motorowka:
- Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi!
- Nigdzie nie ide, wierze w Opatrznosc Boska.
Minely kolejne godziny, ksiadz na szczycie dzwonnicy. Podplywaja znowu.
- Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi!
- Nigdzie nie ide, wierze w Opatrznosc Boska.
Pietnascie minut i ksiadz juz z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boz, no jak tak mozna? Swojego wiernego sluge zawiesc? A tak wierzylem w Opatrznosc...
- Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysylalem!!!
Uslyszane na pokladzie lotu American Airlines do Amarillo w Texasie, w dzien wyjatkowo wietrzny i obfitujacy w turbulencje. Podczas podejscia do ladowania, kapitan musial faktycznie walczyc z niesprzyjajacymi warunkami. Po wyjatkowo twardym ladowaniu, steward podszedl do mikrofonu i oglosil: "Panie i Panowie, witamy w Amarillo. Prosimy pozostac na
swoich miejscach z zapietymi pasami bezpieczenstwa podczas gdy kapitan podjedzie tym co zostalo z naszego samolotu, do bramki."